czwartek, 25 maja 2017

Z czego śmieją się Gruzini ?


 

Dzisiaj witaj Was kolejnym wpisem z cyklu "W 80 blogów dookoła świata". Temat tego miesiąca brzmi "Z czego śmieją się mieszkańcy kraju X".           
W moim artykule opowiem Wam, co bawi Gruzinów, natomiast na końcu znajdziecie linki do opowieści z innych krajów.  Serdecznie zapraszam! 






Z czego śmieją się Gruzini? Wiadomo, najłatwiej śmiać się z sąsiadów. Na takiej samej zasadzie, jak my Polacy opowiadamy kawały o Niemcach lub Rosjanach, Gruzini za cel żartów obrali sobie mieszkańców sąsiedniej Armenii. Między tymi dwoma krajami istnieje swoista rywalizacja (kto ma najstarszy alfabet, kto był pierwszy na danych terenach, kto ma piękniejszy kraj itd.) i widać ją wyraźnie w pełnych złośliwości anegdotkach. Oto kilka przykładów:

Przychodzi Gruzin do spowiedzi:
- Ojcze, zgrzeszyłem.
- Co takiego zrobiłeś?
- Oszukałem Ormianina.
- Synu, to nie grzech.
- A co takiego?
- To cud!

Rosjanin, Ormianin i Gruzin złowili pewnego razu złotą rybkę, która obiecała spełnić ich trzy życzenia. Każdemu z nich przypadło zatem po jednym życzeniu. Rosjanin poprosił o wielki dom pełen dolarów, a Ormianin o taki sam dom pełen złota. Gruzin na to:
- A mnie daj tylko adres tych dwóch.

Rodzą trzy kobiety: Gruzinka, Ormianka i Murzynka. Urodziły synów w tym samym czasie i pielęgniarki pomyliły dzieci. Proszą ojców, aby rozpoznali swoje dzieci. Pierwszy wszedł Gruzin. Nie wiele myśląc, chwycił Murzynka i w nogi. Lekarze krzyczą za nim:
- Jesteś pewien, że to twój syn?
Gruzin na to:
- A mnie wszystko jedno. Byle tylko nie Ormianin.



Gruziński mężczyzna: oczekiwanie vs. rzeczywistość

źródło: internet


Ale żeby nie było, że to zawsze jest gra do jednej bramki, Gruzini potrafią też śmiać się z siebie. Żarty dotyczą ich ogólnie znanych cech narodowych, ale także poszczególnych regionów (bo przecież wiadomo, że Swanowie są nierozgarnięci, Raczyni powolni, mieszkańcy Gurii biedni, a Kachetyjczycy butni i uparci). Oto moje ulubione przykłady:

Kaukaskie góry. Gruzin pasie stado owiec. Nagle dzwoni telefon komórkowy. Stado zamarło, owce podniosły głowy i patrzą w stronę pasterza. Ten z poważną miną wyjmuje komórkę zza pazuchy.
- Halo? Chwileczkę. - i odwracając się do owiec, mówi - to do mnie.

Turysta przyjeżdża do Raczy. Zirytowany powolnymi ruchami tubylczej obsługi hostelu, pyta zgryźliwie:
- Nie macie tutaj jakichś szybszych ludzi?
- Mieliśmy jednego - odpowiada flegmatycznie Raczyniec - ale walec go przejechał .....

Mieszkaniec Gurii przychodzi do lekarza, skarżąc się na złe samopoczucie. Ten przepisuje mu lekarstwo i każe brać trzy razy dziennie, po każdym posiłku.
- Panie doktorze, gdybym ja jadł trzy razy dziennie, to w ogóle nie musiałbym do pana przychodzić!

Jak zająć czymś Swana na cały dzień?
Dać mu kartkę z napisem "odwróć mnie" po obu stronach.


I na koniec jeszcze klasyczny (i najbardziej znany) dowcip o gruzińskim dżygicie, którego nie mogło zabraknąć w moim zestawieniu:

Turysta jedzie taksówką po Tbilisi. Na skrzyżowaniu zapala się czerwone światło, ale gruziński kierowca depcze na gaz i przejeżdża przez nie pędem. Turysta cały zielony ze strachu, krzyczy do Gruzina:
- Co ty wyprawiasz?
- Daj spokój, ja dżygit !!!
Jadą dalej. Podjeżdżają do następnego skrzyżowania i sytuacja się powtarza, Gruzin znowu z dumą krzyczy "Ja dżygit"!!!.
Na kolejnym skrzyżowaniu zapala się czerwone światło. ale Gruzin daje nagle po hamulcach. Turysta patrzy pytająco na kierowcę:
- Tędy często jeździ mój brat - odpowiada Gruzin, - a on też dżygit !!!



Tutaj możecie sprawdzić, z czego śmieją się mieszkańcy innych krajów:


Chiny: 
Biały Mały Tajfun: Z czego śmieją się Chińczycy?
Francja: 
Hiszpania:
Hiszpański dla Polaków: Z czego śmieją się Hiszpanie?
Japonia:
Japonia-info.pl: Co śmieszy Japończyków
Kirgistan: 
Kirgiski.pl: Baśnie Niebiańskiej Beszbarmakii
Niemcy:
Niemiecki w domu: Z czego śmieją się Niemcy
Szwecja:
Szwecjoblog: Göteborgshumor, czyli z czego śmieją się mieszkańcy Göteborga
Turcja:
Turcja okiem nieobiektywnym: Z czego śmieją się Turcy?
Włochy:
Studia, parla, ama: Z czego śmieją się Włosi?
Włoski Online: Z czego śmieją się Włosi?
Wielojęzyczne: 
Daj Słowo: Z czego śmieją się na świecie? Z Polaków

Jeśli ktoś z Was też jest autorem językowo-kulturowego bloga i chciałby się do nas przyłączyć, zachęcam do zajrzenia na TEGO bloga grupy, a także do kontaktu pod adresem e-mailowym blogi.jezykowe@gmail.com.  

wtorek, 9 maja 2017

Zapomniani bohaterowie cz. 2


Pamiętacie taki wierszyk: 

"Dzień Zwycięstwa, maj zielony, białe kwitną bzy. 
Dziadek usiadł zamyślony, wspomniał wojny dni...."

(I tu zła wiadomość- jeśli pamiętacie, to zaliczacie się niestety do swoistych dinozaurów, bo w dzisiejszych szkolnych podręcznikach już go na pewno nie ma...). Wstyd się przyznać, ale mnie ten wierszyk do dzisiaj wzrusza. I właśnie w dużej mierze ze wzruszeń i pewnego rodzaju zadumy powstał dzisiejszy wpis.

Dzisiaj, czyli 9 maja, w Gruzji (tak, jak i w innych krajach dawnego bloku wschodniego) uroczyście obchodzony jest Dzień Zwycięstwa Nad Faszyzmem. Jest to święto narodowe, organizowane są spotkania z weteranami (wg oficjalnych danych żyje ich w Gruzji jeszcze 922), politycy składają kwiaty pod pomnikami... a mnie w tym kontekście zawsze przychodzą na myśl inne, znacznie skromniejsze "pomniczki" i obeliski, którymi usiane są gruzińskie wioski. Kiedyś o nich pisałam- TUTAJ - ale wtedy nie zdawałam sobie jeszcze sprawy, jak wiele ich jest i jak niesamowite przybierają kształty. Niestety, obecnie prawie wszystkie niszczeją zapomniane i obdrapane. Nadal nie rozumiem, jak to się ma do legendarnego wręcz przywiązania Gruzinów do przodków, do zmarłych i do tradycji. Nie rozumiem tym bardziej, że tablice upamiętniają nie jakieś abstrakcyjne, obce wojsko, ale poległych w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej Gruzinów. Od pewnego momentu zaczęłam specjalnie zwracać uwagę na te tablice i fotografować wszystko, co znalazłam, bo wydaje mi się, że już niedługo po wielu z nich ślad zaginie. Smutny to widok, bo wygląda trochę tak, jak gdyby miejscowi nie odważyli się ich co prawda zniszczyć, ale po prostu czekali, aż same rozpadną się z rdzy i starości. A może tamta wojna już nikogo nie obchodzi? Bo przecież później przyszły kolejne wojny, których wspomnienia są dużo świeższe i bardziej bolesne dla obecnie żyjących? Nie znalazłam odpowiedzi na te pytania. Znalazłam za to sporo pomników, które pokazuję poniżej.



Gruzińska Droga Wojenna

"Nasza sprawa jest słuszna, zwyciężymy"


Okolice Zugdidi


Achalciche


Okolice Zugdidi

Gdzieś w trasie


Okolice Zugdidi

Czasami zamiast twarzy są tylko symbole


Gdzieś przy trasie, niedaleko Martvili


Chkhorotskou

Chiatura

Okolice Chkhorotskou, jeden z nielicznych zadbanych pomników


Orsantia

okolice Dżwari

okolice Dżwari

Lia

okolice Khety

Salkhino


Pakhulani




wtorek, 25 kwietnia 2017

Gruzińska ekologia- idzie nowe?




Czy wiecie, że 22 kwietnia obchodzony był Dzień Ziemi? Nawiązując do tej daty, za temat kwietniowej edycji "W 80 blogów dookoła świata" obraliśmy ekologię i ochronę środowiska w różnych krajach. Serdecznie zapraszam!








O podejściu do kwestii związanych z ochroną środowiska (a raczej jej brakiem) pisałam już na samym początku mojego pobytu w Gruzji, w tekście "Ekologia po gruzińsku" (do poczytania TUTAJ). Od tamtego czasu minęło jednak kilka lat i akcja "W 80 blogów" jest doskonałą okazją, aby przyjrzeć się, czy coś się w tej sprawie zmieniło.

Niestety, już na początku moich poszukiwań trafiłam na opis zeszłorocznych gruzińskich podróży Buby (popatrzcie TUTAJ), z których jasno wynika, że wrzucanie przez Gruzinów śmieci do rzek to ciągle powszechna praktyka. Brzegi Morza Czarnego w okolicy ujścia rzek po sztormie to niestety nadal widok przyprawiający o zawał serca i odruchy wymiotne , bo fale wyrzucają na plaże to wszystko, co wcześniej bezmyślni ludzie puścili z nurtem. Nie jestem w stanie opisać, jak bardzo do szału doprowadza mnie takie postępowanie!!!! Pomijając już aspekty globalne, opowieści o systemie naczyń połączonych i umoralniające mowy o wspólnym szanowaniu planety- kto jak kto, ale Gruzini, których najcenniejszym atutem są piękne krajobrazy i dzika przyroda, którzy próbują reklamować i rozwijać kraj turystycznie, powinni mocno puknąć się w głowę i zastanowić, jaki turysta zechce przyjechać w tak zasyfione miejsca. 



Niestety, taki widok na niektórych plażach to normalka :(


Na szczęście znalazłam też kilka pocieszających informacji, które (mam nadzieję!) stanowić mogą pierwsze oznaki nowego podejścia Gruzinów do kwestii śmieci i generalnie odpadów. 

Po pierwsze, wyczytałam ostatnio, że podniesione zostają kary za śmiecenie i pojawią się inspektorzy, którzy te kary będą nakładać. Na początku mowa jest tylko o Tbilisi, ale zawsze to jakiś promyczek nadziei, że uda się w ludziach zaszczepić przekonanie o niewłaściwości wyrzucania śmieci gdzie popadnie. Co ciekawe, karami mają być objęte różne rodzaje śmiecenia- od nie posprzątania po psie (GEL 50) i zwykłego wyrzucenia niedopałka (80 GEL), przez wyrzucenie większej ilości odpadów (GEL 150), aż po odpady budowlane (GEL 200-1500). W przypadku kolejnego ukarania za ten sam czyn, kary mogą być odpowiednio zwiększane.  Kwestia otwartą pozostaje dla mnie, na ile ta nowa strategia będzie skuteczna, ale jeśli inspektorzy przyłożą się do swojej pracy, to może przez kieszeń trafi się do ludzkiego rozumu?

Przy okazji śmieci trafiłam też na zabawny artykuł o pomyśle, na który wpadł ktoś w Zugdidi- część koszy na śmieci pomalowana została w zabawne wzory, co ma wyróżnić je z tła i dać impuls do bardziej chętnego z nich korzystania. Czytając ten artykuł najpierw się uśmiechnęłam, ale potem naszła mnie refleksja, że pomysł choć naiwny, ma w sobie niezaprzeczalną logikę- jeśli przez kolorowe rysunki uda się zwabić najmłodszych, to może zaszczepi się w nich nawyk regularnego korzystania z koszy na śmieci? W tym szaleństwie jest metoda!


Kolorowe kosze na śmieci w Zugdidi (źródło: internet)


Z kolei jeszcze inna wiadomość bardzo mnie zaintrygowała, bo zupełnie sobie nie wyobrażam, jak miałaby zafunkcjonować w praktyce. Nie pamiętam, czy wspominałam już kiedyś, jak wygląda robienie zakupów w Gruzji- sprzedawca wszystko pakuje do foliowych woreczków, te do przezroczystych foliowych toreb, a często reklamówkę do jeszcze jednej reklamówki. Na początku próbowałam nie zgadzać się na tyle foliowych toreb i pakować zakupy sama, albo cierpliwie tłumaczyć, że mam swoje siatki, ale w pewnym momencie zabrakło mi już cierpliwości i energii, aby dyskutować bądź wręcz wykłócać się z każdym sprzedawcą po kolei, bo niezrozumienie mojego dziwactwa było powszechne (zresztą tak samo było w Turcji). A tu nie dalej jak w zeszłym tygodniu wyczytałam, że od września 2017 gruzińskie Ministerstwo Środowiska i Zasobów Naturalnych chce stopniowo wprowadzać zakaz używania jednorazowych toreb polietylenowych, a na rynku mają pozostać tylko torby wielorazowego użytku, a także torby z materiału i papieru. Jestem raczej sceptyczna, ale jeśli ten plan się powiedzie, to będzie to ogromna rewolucja w mentalności i życiu codziennym Gruzinów.

I na koniec jeszcze informacja, którą potraktowałam w kategorii żartu, choć jak znam gruzińskie realia, to pewnie zostanie przynajmniej częściowo zrealizowana. Podobno planowana jest budowa 30-kilometrowej ścieżki rowerowej z miasta Zugdidi do nadmorskiego "kurortu" Anaklia. Biorąc pod uwagę kompletny brak zainteresowania jazdą rowerem wśród gruzińskiego społeczeństwa (więcej TUTAJ) zakładam, że trasa ta miałaby służyć turystom... których jednak w Anaklii za bardzo nie ma, bo pomimo ambitnych planów nie udało się jak do tej pory rozwinąć jej do obleganego kurortu (więcej TUTAJ i TUTAJ). Mam więc nadzieję, że pieniądze, które mogłyby zostać wydane na tę inwestycję posłużą czemuś innemu, co faktycznie przysłuży się gruzińskiemu środowisku i turystyce.


A jak jest w innych krajach? Możecie o tym poczytać tutaj:

Chiny: 
Biały Mały Tajfun: Ekologia w Chinach
Finlandia:
Francja: 
Demain, viens avec tes parents!: Ochrona środowiska
Kirgistan: 
Niemcy:
Niemiecki w domu: Ochrona środowiska w Niemczech
Norwegia:
Rosja:
Szwecja:
Tanzania/Kenia:

Jeśli ktoś z Was też jest autorem językowo-kulturowego bloga i chciałby się do nas przyłączyć, zachęcam do zajrzenia na TEGO bloga grupy, a także do kontaktu pod adresem e-mailowym blogi.jezykowe@gmail.com.